Herb

Kościół

Herb

Kościół w Grodźcu


Kościół Narodzenia Najświętszej Marii Panny (Matki Boskiej Siewnej) w Grodźcu









Zarys historyczny.



Kościół

      P rzez długie stulecia zwany był w języku niemieckim "Bergkirche", tzn. "kościół górski". Określenie jak najbardziej uzasadnione - w porach roku, gdy drzewa pozbawione są liści z daleka zauważyć można, że położony jest u podnóża a właściwie już na stoku bazaltowej góry, którą wieńczy zamek w Grodźcu.
Jeśli początki złotoryjskiej świątyni pod tym samym wezwaniem z pewnością sięgają XIII wieku, to w przypadku kościoła w Grodźcu możemy tylko przypuszczać, iż powstał również w tym samym czasie. Znamy imiona dwóch średniowiecznych proboszczów - Cunzo (1251) i Lorenza (1267). Z lat 1305-1313 pochodzą następne wiadomości o stojącym już kościele pod wezwaniem Św. Rycerza Jerzego - taki patronat posiadał zapewne aż do końca II wojny światowej. Czasów przedreformacyjnych dotyczy jeszcze tylko kilka wzmianek: w 1312 r. miał miejsce spór o patronat nad kościołem pomiędzy księciem legnickim Wacławem a klasztorem klarysek we Wrocławiu, wygrany przez księcia, a w XV w. rycerz Georg Busewoy zapisał kościołowi 5 grzywien. Wiadomo również, że w 1507 r. proboszczem był Martin Schley. Od momentu wprowadzenia reformacji, tj. od 1523 r., stał się kościołem filialnym parafii w Sędzimirowie. Wspomnieć należy, iż wieś Jurków podlegała do kościoła w Grodźcu. Nabożeństwa niedzielne odprawiał tamtejszy pastor. Podczas wojny 30-letniej, najprawdopodobniej w 1633 r., gdy wojska Albrechta Wallensteina zdobywały zamek, kościół został zniszczony. Stracił też swoją kronikę. Po częściowej odbudowie, w 1655 r., posiadał dwa dzwony - jeden średniej wielkości i małą sygnaturkę. W 1674 r. wisiały na wieży nadal dwa dzwony. Pod koniec XVII stulecia, w latach 1684 i 1688, świątynia otrzymała okazalszy kształt, by służyć ewangelikom również z sąsiednich miejscowości. Jakiś czas przed 1707 r. kościół był zamknięty, co prawdopodobnie było związane z odzyskaniem pewnych wpływów na tym obszarze przez katolików. Konwencja w Alt-Ranstädt w 1707 r. (na mocy której protestanci odzyskali 122 kościoły, utracone po pokoju westfalskim w 1648 r.) umożliwiła ponownie swobodne zarządzanie kościołem przez gminę ewangelicką. Jednak nie wiemy, czy przedtem użytkowany był przez katolików.
Pałac na planie prostokątnej podkowy, otwarty na duży (25 ha), zaniedbany teraz park). Niegdyś od strony parku pałac był zamknięty murem kurtynowym, który tworzył niewielki dziedziniec. Teraz prowadzi tu rampa wjazdowa. Mur ten zlikwidowano podczas prac budowlanych, prowadzonych w pałacu w latach 1810-1815.
W 1735 r. rozebrano dach kościoła a także drewniane wiązania wieży. Po odbudowie, w październiku tego roku, zawisł tutaj duży dzwon, odlany w Jeleniej Górze w warsztacie Sieferta. Kilkadziesiąt lat później powstała okazała kaplica ufundowana przez Schellendorfów - nosi ona datę 1770. W 1781 r. parafia poleciła odlać na nowo mały dzwon. W 1818 r. dokonano renowacji kościoła, a w 1832 r. odlany został kolejny dzwon, który przetrwał do dzisiaj. Parę lat wcześniej, w 1826 r., podczas następnej renowacji kościoła, na miejscu starej wzniesiono nową wieżę według projektu Schinkla. Prawdopodobnie w 1893 r. przetopiono we wrocławskiej znanej giserni Adolfa Geittnera dzwon z 1735 r. Inskrypcja nowego dzwonu zawierała nazwiska 6 osób, m.in. starszych gminy kościelnej, i pastora Paula Peiskera. Dzwon ten przetrwał do 1917 r., padając ofiarą I wojny światowej, tzn. zdjęto go z wieży i przetopiono. W 1922 r. warsztat Adolfa Geittnera wykonał jeszcze jeden dzwon o wadze 437 kg, który z kolei zdjęty został w 1942 r., podobnie jak setki innych dzwonów, także w Złotoryi, i zaginął, zapewne przetopiony na cele wojskowe.

      Po ostatniej wojnie większe remonty przeprowadziła parafia katolicka w latach 1959-60, 1966, 1987 i 1999. W II połowie lat 70-tych pokryto dach blachą, w miejsce płytek łupkowych, i zadaszono przybudówki. Od 1946 użytkowany przez polskich osadników, jako filialny kościół katolicki z parafią w Zagrodnie. A od przełomu lat 1960-70 - kościołem filialnym nowo utworzonej parafią w Olszanicy.







Wygląd zewnętrzny



kościół

      Kościół założono na planie prostokąta, na osi południowy wschód - północny zachód, z prezbiterium od strony południowo-wschodniej. Przykryty jest naczółkowym dachem krytym blachą z trzema okienkami po każdej stronie połaci.



wejście tylne

      Prezbiterium zamknięte jest trójboczną ściana z trzema rozetowymi okienkami, które mają profilowane półwałkami ościeża a jedno dodatkowo maswerk w postaci czterolistnej koniczyny. Pomiędzy okienkami znajdują się daty wykonane z metalu 1818 i 1966, związane z renowacjami świątyni. Trzy okrągłe okienka widnieją również w ośmiobocznej części wieży wyrastającej nad prezbiterium powyżej okapu dachu. Wieża posiada ośmioboczny wysmukły hełm zwieńczony puszką i krzyżem. Do kończ lat 70-tych XX w. Istniał balkon z balustradą na zewnątrz u podstawy dachu wieży.

      Skromny ostrołukowy portal z wysuniętym przedsionkiem znajduje się w elewacji północno-wschodniej. Od tej strony umiejscowione są również trzy okna różnej wielkości. Najokazalsze mają rozchylone ościeża oraz - podobnie jak wszystkie otwory okienne kościoła - lekko półkoliste zwieńczenia. Przez jedno z okien północno-wschodnich urządzono zewnętrzne wejście na empory, które dzisiaj straciło swoją funkcję z powodu przebudowy empor. Na północno-zachodniej ścianie kościoła, poniżej dwóch okien. zachowały się trzy epitafia. Najstarsze, a zarazem największe, poświęcone jest Casparowi Lehrowi, żyjącemu w latach 1638-1707, pod dwoma pozostałymi spoczęli: Johannam Friedrietha Radeck /1775-1831/ i Johann Georg Radeck /1764-1840/. Kaplica Schellendorfów dobudowana została od płnocnego-zachodu około 1770 r. na planie ośmiokąta z trzema szerszymi ścianami. Ściany budowli są dwufazowe, w górnej części powyżej gzymsu z okapem znajdują się trzy owalne okna. Ośmiospadowy dach spięty został kamienną latarnią z wąskimi owalnymi okienkami. Powyżej okienek wokół latarni biegnie ornament w postaci wici roślinnej. Na północno-zachodniej ścianie kaplicy umieszczono trzy kamienne tablice. Inskrypcja środkowej rozpoczyna się datą 1770 i informuje że Dorota von Schrllendorf ufundowała wówczas tę kaplicę jako grobowiec swemu synowi Johannowi Carlowi von Schellendorf, zmarłemu w 1769 r. Był właścicielem Grodźca oraz dóbr w Górnych Uniejowicach, Witanówce /obecnie część Grodźca/, i Dolnej Olszanicy. Oprócz tego prawował urząd marszałka na dworze króla pruskiego. Po lewej stronie znajduje się tablica wymieniająca Wilhelma-Christiana Benecke /1779-1860/ - berlińskiego bankiera i właściciela kopalni kobaltu w Norwegii, Richarda Augusta Benecke /18415-1868/ oraz Hedwig Friderike Bernhardine Agnes Benecke /1845-1870/, a po prawej dalszych zmarłych tej rodziny: Louise /1786-1875/ i Wilhelma /1817-1902/. Pod tablicami stoją dwa cokoły epitafijne z XIX-XX w. z nieczytelnymi inskrypcjami. Dalej przy ścianie północno-zachodniej kościoła stoi nagrobek z XVIII-XIX w. w kształcie małej kapliczki, lecz z rozbitą tablicą i inskrypcyjną. W elewacji południowo-zachodniej znajdują się cztery okna oraz dwa wejścia - jedno do zakrystii, drugie, z przedsionkiem krytym blachą do nawy kościelnej. Spadek terenu zmusił budowniczych do położenia tarasu, z którego osiągalne są oba wejścia.


Szczyt






Wnętrze



Ołtarz

      Kościół jest jednonawowy. W prezbiterium znajduje się współczesny drewniany ołtarz soborowy, a na przepierzeniu wydzielającym zakrystię umieszczony został krucyfiks oraz dwa obrazy, przedstawiające Matkę Boska Siewną i Baranka leżącego na krzyżu /wystrój prezbiterium pochodzi z lat 80 i 90 XX w./. W tym okresie powstały także nowe dwupoziomowe empory przy północno-zachodniej ścianie hali kościoła oraz ławki. Na południowo-zachodniej ścianie prezbiterium ma swoje miejsce dość dobrze zachowane epitafium figuralne z piaskowca /o wymiarach szer. 75 i wys. 138cm/ poświęcone Carlowi Gottlobowi Jöhrowi /Söhrowi/, zmarłemu 18 września 1689 r. w wieku 6 lat i 12 tygodni. Ojciec chłopca był pisarzem podatkowym w Chojnowie, Złotoryi i Grodźcu, zmarły chłopiec trzyma w prawym ręku krucyfiks a w lewym księgę, zapewne Pismo Święte. Na przeciwległej ścianie widzimy marmurową tablicę z nazwiskiem Johanna Fridericha Schmidta, inspektora majątku w Grodźcu, zmarłego w 1795 r. w grodzieckim pałacu. Na tej ścianie, za przepierzeniem ołtarza, znajduje się jeszcze jedne niewielka płyta epitafijna z zupełnie zatartą inskrypcją, ale dobrze czytelnym ornamentem w kształcie wici roślinnej i koronny.



Pan Jezus na Krzyżu

      W południowo-zachodnim oknie prezbiterium zwraca uwagę fragment jednego z dwóch ocalałych XVII -wiecznych witraży, pochodzących ze Szwajcarii Widzimy tu duży herb z datą 1678 w architektonicznym obramieniu oraz inskrypcje "Bedenk all Zeit im Besten Myn. Die Soll auch mit vergessen Sind".
      Drugi z zachowanych witraży znajduje się w południowo-wschodnim oknie prezbiterium, czyli na wysokości półpiętra wieży. Przedstawia brodatego rycerza w zbroi z mieczem i halabardą. Niegdyś ozdabiało okna kościelne w sumie 7 witraży. Przedstawiały motywy starotestamentowe: Sen Jakuba /w dwóch wersjach/, króla Dawida z Jonatanem, Winobranie oraz Daniela w jaskini lwa, a także Abrahama z aniołami. Towarzyszyły im fragmenty ksiąg Starego Testamentu, herby fundatorów oraz co bardzo ważne, nazwiska i daty oraz miejsce powstania witraży - niektóre z nich zamówiono w Zurichu w 1643 r. Pod koniec XIX w. Witraże chciało kupić za 1000 marek ówczesne muzeum krajowe, lecz nie wyraził na to zgody niemiecki minister kultury. Po ostatniej wojnie dwa witraże trafiły do muzeum Narodowego we Wrocławiu. Tam też przechowywany jest obraz olejny z I połowy XVI w. Przedstawiający Św. Annę Samo trzecią, powstały w kręgu sławnego malarza Cranacha, a znajdujący się dawniej w opisywanym kościele. Wewnątrz kościoła przechowywane są luźne fragmenty starego wystroju świątyni ,oraz zapewne cmentarza np.: dwie części kamiennej trumienki z wykutym krzyżem i napisem GLN 1777, drewniane elementy starego ołtarza z XIX w., drewniany krzyż oraz drewniany fotel z XIX w.       Z punktu widzenia zmian, jakie zaszły w bryle zewnętrznej kościoła podczas renowacji w drugiej połowie lat 70 XX w., ma także znaczenie znajdująca się tu makieta świątyni, wykonana z zapałek przez jednego z mieszkańców Grodźca jeszcze przed wspomnianą renowacją. W północno-wschodnim przedsionku znajdowała się do niedawna cenna chrzcielnica wykonana z piaskowca z datą 1685 na podstawie. Chrzcielnica ta została skradziona w 1993 r., na jej miejscu zamontowano nową z kutego żelaza, wykonaną przez miejscowego kowala. Na wieży kościelnej wisi od 1832 r. dzwon o średnicy 71 cm i wysokości 65cm /o brzmieniu "cis"/. Nosi on roślinny fryz na czapie oraz inskrypcję, która w tłumaczeniu brzmi" Dla kultu religijnego i wolnego brzmienia kazały mnie odlać: władza Grodźca, gminy Grodziec, Jurków, Witanówka. W czasach Johanna Jeremiasza Doeringa, sołtysa dziedzicznego i sądowego. Odlany przez C.L. Puhlera w Gnadenbergu w 1832 r."       W dzwonnicy Zachowała się kołyska metalowa po dzwonie zastępczym, o wadze 437 kg odlanym w 1922 r. przez Geittnera, zaginął w rok 1942. Najprawdopodobniej został przetopiony na cele wojskowe

strych



      Dzwon zastępczy powieszono na miejscu dużego dzwonu, skonfiskowanego na potrzeby I wojny światowej, który pochodził z roku 1893 i był przypuszczalnie nowym odlewem dzwonu wykonanego w 1735 r. Na dzwonie tym znajdował się napis "Chwała Bogu na wysokości. Edward Doring, właściciel dóbr Adolf Hentschel, właściciel posady Wilhelm Schnabel, starsi kościoła. Albert Geittner, Breslau 1893. Ekscelencja hrabia Leo Henckel von Donnersmarck, Paul Peisker - pastor, podskarbi Oskar Uberschar".


zachrystia


figurka



Obraz



Wnętrze kaplicy Schellendorfów

     

kapliczka



Do wnętrza kaplicy Schellendorfów wchodzi się pod emporami, widoczne są ślady dawnej świetności. Górną część ścian pokrywa ornamentyka roślinna i malarstwo iluzoryczne o motywach architektonicznych. Pomiędzy oknami przedstawiono cztery alegoryczne postaci kobiece - wszystkim towarzyszą aniołki /putta/ wyposażone kolejno w: krzyż, włócznię, hostię i księżyc. Dolna partia ścian przedzielona została ośmioma pilastrami o wysokich cokołach i wolutowych głowicach zdobnych w ornament roślinny. We fryzie powyżej pilastrów zachował są napis " Und wenn es Abend wird dann wird es licht werden" /w wolnym tłumaczeniu brzmiący "A skoro nastał zmierzch - nadejdzie też świt"/. Naprzeciw wejścia po prawej i lewej stronie, znajdują się dwie półkoliście zwieńczone nisze - w każdej z nich stoi kamienna urna ze zniczem. Pomiędzy niszami widać kamienny parapet służący figurom lub innemu wystrojowi kaplicy. W posadzce znajdują się dwa niewysokie kamienne podwyższenia pod katafalki albo trumny. Tutaj wstawiono niewielką marmurową płytę z grobu Hermana Steina, zmarłego na skutek szoku, spowodowanego śmiercią syna na froncie rosyjskim w 1917 r. Wejście zabezpiecza kuta krata wyposażona w zamek ślusarski, a nad wejściem wisiała do niedawna nieduża blaszana tarcza herbowa z wizerunkiem srebrnej kotwicy na niebieskim tle.


Kapliczka



Wnętrze grobowca rodziny Schellendorf

      Pod posadzką kaplicy, w zamurowanym obecnie pomieszczeniu grobowym, zobaczylibyśmy marmurową tablicę z obszerną XVIII-wieczną inskrypcją dotyczącą Johana Carla von Schellendorf i zmarłych z jego najbliższej rodziny. W grobowcu tym znajdują się sarkofagi kamienne z wyrzeźbionymi herbami tego rodu, oraz malowana płaskorzeźba /częściowo połamana/ samego Schellendorfa w stroju z tamtej epoki

grobowiec


Otoczenie Kościoła

      Najpewniej już w średniowieczu urządzono wokół kościoła cmentarz. Zapewne po zapełnieniu na stare mogiły nasypywano ziemi i chowano od początku. Można przypuszczać że ostatnio taki zabieg wykonano na początku XIX w. Niemieccy mieszkańcy Grodźca dokonywali pochówków jeszcze w pierwszej połowie 1945 r. Cmentarz nieużywany przez Polaków, istniał aż do połowy lat 70-tych XX w., gdy usunięto pomniki i zniwelowano teren. W północnej części terenu cmentarza przetrwał jeden z grobowców rodzinnych zapewne z końca XIX w., z neogotyckim wejściem i tympaonem ozdobionym medalionem z czterolistną koniczynką. W murze cmentarnym zachowały się fragmenty kilku jeszcze nagrobków należących do rodzin: Kondratowicz /zm. 1918, 1945/, Renner /zm.1876/, Kühn Robert /zm. 1941-był kantorem i nauczycielem w Jurkowie i GRODŹCU, /Uberschär /zm.1872/ Zobel, Höher i Tschierskie /dwie ostatnie rodziny były mieszkańcami Jurkowa, gdyż do roku 1938 kiedy to w tej miejscowości założono cmentarz, korzystano z cmentarza grodzieckiego. Przy wejściu po prawej stronie, znajduje się nagrobek z dużym krzyżem w niszy, nad krzyżem tym umieszczono napis "Die lieben hörer nimmer auf!" /Ta miłość trwać będzie wiecznie/. W innych miejscach omawianego terenu można jeszcze spotkać fragmenty nagrobków Margarethy von Schelgel /1843-1859/ i rodziny Neumann /XVIII-XIX w./ oraz pozostałości jeszcze jednego wolnostojącego nagrobka z XIX w./.

grobowiec


      Osiemnastowieczna rycina Fridericha Bernarda Wernera pokazuje kościół i cmentarz otoczony kamiennym murem, w którym wejścia znajdowały się od zachodu południa.
      W 1758 r. wokół kościoła posadzono lipy i wiązy. Przy wieży kościelnej stoi metalowy krzyż ustawiony na pamiątkę misji świętych 14 maja 1978r, uzupełniony tabliczkami w maju 1988 i 1999 r.





Legenda o powstaniu kościoła



      Było to pod sam koniec XII wieku, kiedy księżna Jadwiga, która znaczny wpływ wywierała na politykę wewnętrzną księcia Henryka Brodatego, zapowiedziała swą wizytę na zamku Grodziec.
Ówczesny kasztelan Jan, znając jej pobożność, nakazał wszystkim rycerzom i całej czeladzi, by nie ważył się nikt powiedzieć księżnej, że zamek stoi na pogańskim uroczysku i że dzieją się wokół niego jakieś dziwne rzeczy.
- Nie przerażaj się, Wasza Miłość - powiadali rycerze - Córka Wasza zajmie się księżną, więc nie będzie kłopotów.
Miał kasztelan Jan córkę, Sławę, tak urodziwą, że na całym Śląsku ładniejszej chyba nie było. Strojna, wesoła, żywa jak skra, zamek cały napełniała życiem i gwarem.
Kiedy więc do zamku przybyła Jadwiga, Sława stale towarzyszyła księżnej.
Teraz w całym zamku rojno i gwarno uczyniło się. Dźwięczały lutnie, brzmiały pieśni rycerskie, ucztowano aż miło.
Niebawem też księżna widząc, że Sława wychowana jest w pobożnej atmosferze, polubiła dziewczynę i poczęła traktować ją z serdeczną życzliwością. Sława zaś czcią i szacunkiem jej się odwzajemniała.
Aż któregoś dnia pobytu księżnej, gdy były same, gdyż książę Henryk z kasztelanem omawiali rozbudowę zamku, Sława nisko pochyliła głowę i chyląc się do kolan Księżnej rzekła cicho:
- Wasza Miłość, wstyd mi...
Księżna spojrzała na nią z uwagą.
- Cóżeś takiego uczyniła, że się wstydzisz? - spytała z niepokojem w głosie.
- Tajemnicę Wam powiem straszną!... Wam tylko!... U stóp wzgórza od niedawna poczęła pojawiać się jakaś zjawa. Jest to rycerz w zbroi... - i po chwili dodała przejmującym głosem
- Widziałam go, ale uciekłam zlękniona. Teraz myślę, że duch ten potrzebuje ludzkiej pomocy...
Księżna słuchała słów Sławy uważnie i z zaciekawieniem.
- A możesz mnie tam zaprowadzić? - zapytała po chwili milczenia, z lekkim niedowierzaniem w głosie.
- Zaprowadzę! - odparła śmiało Sława.
Księżna czuła, że jakiś niepokój dziwny w niej zapanował.
- Jutro tam pójdę - szepnęła zdławionym głosem. Po chwili ulękła się i modlić się poczęła. Tylko ciszę przerywał od czasu do czasu dochodzący zza okien okrzyk straży, lub szelest kropli, spadających z nasiąkłych wilgocią drzew.
Nazajutrz, gdy Sława przechodziła przez sień, usłyszała nagle za sobą życzliwy głos i ujrzała księżną, która patrzyła na nią z oczekiwaniem w oczach.
- I cóż? - spytała żywo. - Za godzinę pójdziemy...
- Ej, kto by się namyślał - odparła cicho, z rozkoszną poufałością Sława.
Słońce miało się już ku południu, gdy wyszły z zamku i dla zmylenia gapiącej się straży na murach, przysiadały na murawie. Po chwili jednak wstały i ruszyły w gąszcz boru, który gęstym pierścieniem otaczał zamek.
Szybko przedzierały się leśną ścieżką w dół wzgórza. Nagle w oddali, wśród leśnej ciszy, odezwały się jakieś szmery i jęk straszliwy targnął powietrzem.
Wśród drzew zamajaczyła jakaś wyniosła postać rycerza w zbroi, wspartego na mieczu jedną ręką. Była ona jednak wiotka i przejrzysta, jakby z mgły utkana, oczy tylko spod hełmu głęboko i poważnie patrzyły.
- To on! - szepnęła Sława przejmującym głosem.
Księżna, chociaż różne już miała widzenia, lekko zadrżała.
Rycerz spojrzał na nie łagodnie i rzekł głosem dźwięcznym, niczym szmer strumienia:
- Nie bójcie się! Jam duch rycerza Pawła z Legnicy...
Księżna patrzyła i oczu nie mogła oderwać od postaci rycerza, na piersi którego świecił ryngraf złocisty z wizerunkiem Matki Boskiej, jaki zazwyczaj rycerstwo nosiło, by chronił ich od pocisków i złej przygody.
- Dobry to duch - pomyślała i do postaci tajemniczej się zwróciła.
- Witaj imieniem Boga wspaniałego, którego winniśmy ubóstwiać! Jaki zły los zawiódł cię w te strony?
- Niech będzie pochwalony... - odpowiedział łagodnie. - Szukam kogoś, kto by mnie ocalił i pomógł bym legł spokojnie w grobie...
- Co do ciebie, panie, przystąpiło? - spytała i przeżegnała go znakiem krzyża.
- Pokutuję za moje grzechy wielkie i małe, jakie popełniłem od godziny urodzenia aż do dnia, w którym poległem. Tutaj, w tym miejscu, niegdyś zabiłem kapłana pogańskiego boga Grodo, który na tym wzgórzu miał swoje siedlisko. Wówczas ślubowałem Bogu, że w miejscu, gdzie fałszywe bóstwo przybytek miało, Jego ołtarz stanie. Ale wśród burzliwej fali żywota nie mogłem ślubu spełnić. Teraz błąkam się więc w tym miejscu, gdzie ślubowanie złożyłem.
Teraz dopiero księżna i Sława zauważyły, że rycerz trzyma w drugiej ręce mały kościółek wyrzeźbiony z drewna, który wyciągnął ku niej.
- Weźcie, Wasza Miłość, daję go Wam w podarunku...
Księżna wzięła go z ręki rycerza.
- Za spokój twej duszy takowy kościół wybuduję w tym miejscu. Uczynię tak, jak ślubowałeś za życia. Niech Bóg udzieli ci swego świętego błogosławieństwa.
Księżna złożyła swe białe ręce na piersi i oczy zwróciła ku niebu.
Ledwo skończyła się modlić, a już mglista postać rycerza poczęła blednąć coraz bardziej, wreszcie rozwiała się bez śladu. Usłyszały tylko dźwięk dzwonu.
- Amen! - zabrzmiał nagle głos Sławy, przejętej i wzruszonej.

Księżna dotrzymała słowa. Niebawem u stóp wzgórza kościół stanął niewielki, który pod opiekę wziął kasztelan zamku Grodziec, bowiem w głównej mierze mieszkańcom grodu służył.





Materiały zostały zaczerpnięte z gazetki "NASZ GRODZIEC Towarzystwa Przyjaciół Grodźca KASZTELANIA.
Opracowanie: Roman Gorzkowski i Wiesław Surówka







Copyright © 2008-2011 Bartłomiej Łuc Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie zdjęć, tekstów oraz innych elementów Serwisu bez zgody autorów strony jest zabronione. Autor strony nie odpowiada za wszelkie materiały, wiadomości i zdjęcia publikowane przez użytkowników tego serwisu.