Płyta nagrobna dziecka z kościoła w Grodźcu

Napisał Szwarc dnia 24 08 14

Małgorzata Stankiewicz, Wrocław.

W skromnym kościele p.w. Matki Boskiej Siewnej w Grodźcu niewiele się zachowało z pierwotnego wyposażenia. Szczęśliwie ostała się jednak na ścianie prezbiterium, nie przyciągająca specjalnie wzroku, niewielka, całopostaciowa płyta nagrobna 6-letniego Carla Gottloba Sohr (Söhr), zmarłego w 1689 r., synka miejscowego pisarza podatkowego.

Grodziec-Carl Gottlob Sohr, 1689, fot. Bartłomiej Łuc

 

Jest to jedna z najpiękniejszych śląskich płyt nagrobnych tego rodzaju, fundowanych dla dzieci. Ten rodzaj nagrobków należy specyfiki śląskiej sztuki sepulkralnej, powiązanej ściśle z niemieckojęzycznym obszarem kulturowym. Zachowało się ich na terenie dzisiejszego Dolnego Śląska już niewiele (około tysiąca), są nadal niszczone, kradzione i nie doceniane jako dzieła sztuki i niezwykłe przejawy uczuć dawnych mieszkańców tych ziem.

 

.....

Płyta wyobraża małego chłopca, stojącego przy stoliku, ubranego w modny strój, zaczerpnięty z mody francuskiej – rodzaj surdutu z szerokimi, wywijanymi mankietami zwanego justaucorps, z rzędami ozdobnych guzików, wykończonego pod szyją wstążką zawiązaną w kokardę i koronkowym żabotem. Widać ozdobne wykończenie rękawów koszuli, staranie wyrzeźbione buty na niewielkim obcasie i pomarszczone pończochy. Ustawienie postaci wskazuje, że płyta nadal znajduje się w swoim pierwotnym posadowieniu. Od czasów średniowiecza najbardziej pożądanym miejscem ustawienia nagrobka było pobliże ołtarza, ciało chowano więc w podziemiach kościoła, pod nawą główną/prezbiterium, a postaciową płytę nagrobną ustawiano nad nim, początkowo w posadzce, ale już od XV w. umieszczano je też na ścianach. Wówczas zmarły mógł ”spoglądać” na ołtarz i brać symbolicznie udział w mszach. W takich wypadkach postać była skierowana nieco w bok, w stronę, gdzie odprawiano liturgię i gdzie często znajdowały się relikwie.

Zgodnie z nauką Martina Luthra płyty nagrobne miały nieść przesłanie dydaktyczne, nauczać, że tylko dzięki własnej, żarliwej wierze człowiek osiągnie zmartwychwstanie i nieśmiertelność. Mały Carl jest wyraźnie zwrócony w kierunku ołtarza, trzyma w prawej dłoni spory krucyfiks, który stanowi wyznanie jego wiary, ale jest też wspomnieniem ceremonii pogrzebowej. Protestanci przywiązywali do niego dużą wagę, stąd jest częstym motywem ich sztuki sepulkralnej. Chłopiec nie nawiązuje kontaktu wzrokowego z widzem i spogląda już tylko w stronę wieczności, a na jego twarzy widać pogodny uśmiech. W lewej dłoni trzyma niewielką książeczkę, która jest zapewne, sądząc z wyglądu, modlitewnikiem i stanowi kolejne wyznanie wiary, ale nie tylko. Luther przywiązywał wielkie znaczenie do wykształcenia, uważając że tylko człowiek wyedukowany może świadomie przyjąć Boga i żyć zgodnie z jego wskazaniami. Nawoływał rodziców, aby nie wzbraniali swoim dzieciom nauki i nie przysposabiali ich zbyt szybko do zawodu i to dzięki niemu powstało w Niemczech w 1 połowie XVI w. wiele nowych szkół. Śmiertelność w tamtych wiekach sięgała nawet 50 % populacji, a dzieciństwo było krótkie, stąd dzieci sześcioletnie potrafiły już niekiedy całkiem biegle czytać, pisać, a nawet znały podstawy sztuki wymowy i łaciny. Na płytach nagrobnych chłopców często akcentowane są książki, jako symbol pobierania nauki i opanowania umiejętności czytania, a mały Carl jako syn pisarza miejskiego bez wątpienia od wczesnych lat pobierał stosowne nauki.

Płyta nagrobna pochodzi z warsztatu nieznanego rzeźbiarza, którego nazywam umownie Mistrzem Płyty Lopisa, od nazwiska zmarłego z innej znakomitej płyty, znajdującej się obecnie w lapidarium rzeźby nagrobnej we Wrocławiu.

Wrocław (pierwotnie Głogów)-Ludwik de Lopis de Montdeverques, 1669, fot. Małgorzata Stankiewicz

 

Można mu przypisać około 20 płyt męskich, kobiecych i dziecięcych, powstałych w latach

1664-1702. Tych ostatnich udało się do tej pory ustalić jedynie sześć sztuk: trzy z Bytomia Odrzańskiego i po jednej z Grodźca, Ławiszowej i Sulikowa. Wszystkie cechuje specyficzna maniera w kształtowaniu postaci wychodzącej poza geometryczne obramienie, znakomite wyczucie anatomii ciała (w tym np. dłoni, co jest szczególnie trudną sztuką), zamiłowanie do precyzyjnego oddania wyglądu falujących włosów, rozwianych szat, wszelkich falban, koronek i biżuterii. Żadna z nich nie posiada sygnatury twórcy, co było jednak normą w tego rodzaju dziełach. Trudno jest zlokalizować warsztat rzeźbiarski, ponieważ płyty nagrobne rozsiane są po całym Dolnym Śląsku, od okolic Głogowa i Żar na północy (7 płyt), okolic Wrocławia i Strzelina (4) na południu, przez okolice Legnicy, Bolkowa i Chojnowa (7), aż po Zgorzelec na zachodzie (1). Nie wszystkie też wyszły spod ręki samego mistrza i kilka jest dziełem uczniów czy też naśladowców, poza tym liczby te nie są ostateczne, bowiem co jakiś czas pojawia się nowa atrybucja.

            Nieznany mistrz rzeźbiarski przybył na Śląsk prawdopodobnie z Niemiec, tuż po połowie XVII w. i działał tu około 40 lat. Pierwsze jego znane płyty nagrobne (Jabłonna, pow. leszczyński, Radziechów, pow. złotoryjski) powstały wkrótce po 1664 r. i dowodzą, że był już artystą całkowicie ukształtowanym, musiał więc urodzić się nie później niż około 1640 roku.

 

Radziechów-Cordula Margaretha v.Braun, 1664, fot. Bogdan Kozłowski

 

Jabłonna-Georg Lassel v.Stosch, 1664, fot. Tomasz Mietlicki

Pewne uderzające cechy stylowe wskazują na jakieś powiązania z podobnymi dziełami z Jeny (Turyngia) i okolic Hanoweru (Dolna Saksonia). Płyta z Grodźca jest dziełem najwyższej klasy i pracą owego mistrza.

Zainteresowanych bliżej tematem odsyłam do mojego artykułu pt. „Mecenat artystyczny Ludwika de Lopisa (Loeza) de Montdeverques z Domanic w powiecie wrocławskim, [w:] Roczniki Sztuki Śląskiej, XXII, 2013, tam spora dokumentacja fotograficzna.

 

Opracowanie :

Małgorzata Stankiewicz, Wrocław

 

 

0